Insulinooporność? To nic strasznego!

„Jestem skrajną emocjonalnie ryzykantką uparcie dążącą do celu, który sobie wyznaczy. Niektórzy by stwierdzili, że to niebezpieczne, ale po wielu latach podejmowania dobrych i złych decyzji stwierdzam, że może to świadczy po prostu o sporej odwadze. A może tak to sobie tłumaczę… Nazywam się Dominika Musiałowska, mam 27 lat. Jestem matką, żoną, wegetarianką, założycielką Fundacji Insulinooporność –  zdrowa dieta i zdrowe życie. Jestem insulinooporną Hashimotką z celiakią i zespołem policystycznych jajników (PCOS). Z zawodu dziennikarką, instruktorką fitness i nordic walking, edukatorem ds. żywienia. Piszę artykuły o insulinooporności i zdrowym stylu życia do magazynu – Chcemy Być Rodzicami.  Wiele lat pracowałam w branży marketingowej, reklamowej i eventowej. Człowiek orkiestra. Dość humorzasty człowiek orkiestra, ale ponoć da się ze mną wytrzymać” – tak przedstawia się nasza kolejna bohaterka.

INsulino

Dominika od ponad 4 lat prowadzi projekt Insulinooporność zdrowa dieta i zdrowe życie, który w czerwcu tego roku przerodził się w Fundację. Wcześniej pracowała w warszawskich klubach studenckich, zajmowała się marketingiem m.in. w Teatrze 6. piętro, prowadziła alternatywną agencję eventową, która organizowała zawody sportów ekstremalnych, warszawski konwent tatuażu w Pałacu Kultury i Nauki oraz koncerty. Następnie przyszedł czas na agencje reklamowe, w których spędziła łącznie 4 lata. Równolegle zaczęła prowadzić bloga na temat insulinooporności i rozwijać ten projekt. Najpierw w sieci później poza nią.

Skąd w głowie Dominiki pojawił się pomysł stworzenia takiego projektu? Opowiada: „Po latach dość hardcore’owego życia, które mocno dało mi w kość, zaczęło mi szwankować zdrowie. Tryb życia, który prowadziłam pozostawiał wiele do życzenia… Stale zarwane noce, spore ilości wypalonych papierosów, alkohol, ciągły stres, przepracowanie i dieta w stylu fast food (szybki hot-dog na stacji benzynowej popity kilkoma Red Bullami, czy pizza o 2.00 w nocy to był u mnie standard). Gdy nadszedł moment, w którym mój organizm powiedział DOŚĆ świat wywrócił się do góry nogami. Nie byłam w stanie pracować. Czułam się coraz gorzej, wpadłam w depresję. Rzuciłam pracę, studia i w końcu poszłam do lekarza. Nie jednego. Wielu lekarzy, bo jeden lekarz nie był w stanie mnie dobrze zdiagnozować. Jeden problem ciągnął za sobą kolejny i tym sposobem po kilku latach wędrówek od lekarza do lekarza, okazało się, że choruję na insulinooporność, PCOS, Hashimoto i celiakię. To był dla mnie strzał w głowę, który później dodał mi sił do walki o swoje zdrowie i pomaganie innym.”

Te wydarzenia spowodowały, że Dominika założyła bloga, który miał być początkowo tylko zbiorem informacji dla niej samej i ściągawką na temat diety, treningów itd. Po miesiącu miała już 20 000 wejść, zapchaną skrzynkę mailową, komentarze na blogu oraz zasyp wiadomości na Facebooku. To sprawiło, że poczuła, że chyba nie jest jedyna ze swoim insulinoopornym problemem. Pomaganie innym motywowało ją do pomagania samej sobie!

INsulino3

Pewnie zastanawiacie się, czy na drodze naszej bohaterki pojawiały się jakieś trudności? Dominika uważa, że największe trudności stwarzamy sobie sami. I ma rację! To nasza własna głowa potrafi nas mocno ograniczać i utrudniać realizację działań. Nasza bohaterka ma tendencję do narzucania sobie zbyt wielu obowiązków, a potem trudno jej poradzić sobie ze stresem jaki to wywołuje. Z racji tego, że do momentu zajścia w ciąże, pracowała w agencji reklamowej przy jednoczesnym rozwijaniu swojego projektu, było jej coraz trudniej. Gdy zaczęła organizować warsztaty i konferencje dla pacjentów w całej Polsce, prowadzić grupy wsparcia, bloga, występować na innych konferencjach jako prelegent, równocześnie prowadząc treningi nordic walking i robiąc milion innych rzeczy, znowu nadszedł moment, w którym zaczęła się załamywać. Po prostu potrzebowała odpoczynku, którego nie umiała wpisać w swój harmonogram. Pomogły jej wizyty u psychologa, który jak twierdzi „poustawiał” jej głowę i pokazał, co jest w życiu ważne oraz czym są jej „wewnętrzne demony” i jak je kontrolować.

 „Teraz żeby pokonać tego pracoholicznego demona, staram się brać tzw. urlopy. Wyłączam telefon, komputer i odcinam myśli od wszystkich spraw. Szukam sposobu na relaks. Niezależnie czy to spacer czy wieczorny film z mężem. Teraz jest mi też łatwiej, bo mam roczną córeczkę, która nie pozwala mi zbyt długo pracować, więc uczę się delegować zadania osobom, z którymi współpracuję, odpowiednio zarządzać swoim czasem i dużo uwagi poświęcać dziecku. Wspólne spacery, zabawy na placach zabaw, obserwowanie jak się uczy nowych rzeczy potrafią mnie mocno zrelaksować i poprawić nastrój.” – zdradza.

Dominika osiągnęła swoje cele dzięki temu, że jest uparta i silna. Jak sama przyznaje, życie dało jej mocno w kość. Dzięki temu nauczyła się stabilnie stać na ziemi, żeby upadków było coraz mniej. Wie, że upadki cały czas się zdarzają, bo bez nich nie mogłaby się rozwijać. Mówi, że obecnie nie są już jednak tak bolesne jak kiedyś. W realizacji swoich planów pomogło jej także to, że dość szybko chciała się usamodzielnić. Już jako nastolatka wolała przebywać w gronie dorosłych i im dorównywać. W gimnazjum łapała się za drobne prace takie jak rozdawanie ulotek czy sprzątanie, a gdy miała 16 lat wyprowadziła się z domu i zaczęła pracować w warszawskim klubie przy organizacji i obsłudze koncertów. Chciała zobaczyć na czym polega „prawdziwe życie”, uparła się i to zrobiła.

„Dużo osób twierdzi, że to głupota, że sama skróciłam sobie dzieciństwo i młodość, ale ja nie żałuję. Podczas gdy moi rówieśnicy będąc na studiach szukali stażu, jako swojego pierwszego kontaktu z pracą zawodową, ja już miałam za sobą kilkuletnie doświadczenie zawodowe i mimo nieskończonych jeszcze wtedy studiów, pracowałam na dobrych i dobrze płatnych stanowiskach. Po prostu czasami trzeba podjąć decyzję, zamknąć oczy i to zrobić. To trochę jak skok na bungee. Stoisz na górze, zamykasz oczy i lecisz. Nie ma już odwrotu. Zrobiłam to samo. Podjęłam decyzję, zamknęłam oczy i powiedziałam: »CZEŚĆ ŻYCIE, MOGĘ CIĘ WYKORZYSTAĆ NA 100%!«”.

INsulino 2

Jednym z największych osiągnięć dla Dominiki jest to, że doszła do momentu, w którym może sobie powiedzieć: „JESTEM SZCZĘŚLIWA I WIELE JUŻ DOŚWIADCZYŁAM.” Oczywiście wiele jeszcze przed nią, ale na pewno sporo też za nią. Więcej niż mogłaby przypuszczać, że doświadczy w tak młodym wieku. Do tego spełnia swoje marzenia. Jedno po drugim.

„Projekt Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie jest tym co pomaga mi czuć spełnienie. Od dziecka chciałam zrobić coś, co będzie miało sens nie tylko dla mnie, ale też dla innych. Pomagam tysiącom osób w całej Polsce i nie tylko. Organizuję wydarzenia, współpracuję przy projekcie ze wspaniałymi specjalistami, poznaję fantastyczne osoby, no i teraz książka pt. Insulinooporność zdrowa dieta i zdrowe życie… szczyt moich marzeń. Gdy miałam 13 lat zrobiłam taki rysunek, na którym narysowałam kilka rzeczy, które miały symbolizować moje marzenia, a raczej cele, które chciałam zrealizować przed śmiercią. Taki The Bucket List ;). Było tam między innymi napisanie książki. Nie sądziłam, że będzie to książka o insulinooporności, raczej jakaś rockowa telenowela albo kryminał. A tu proszę. Życie potrafi zaskoczyć! W dodatku moja książka po tygodniu przedsprzedaży znalazła się w czołówce najlepiej sprzedających się książek w Polsce. A premiera dopiero 27 września. Jednak praca pracą. Moim największym osiągnięciem jest… moja córka. Wspaniały maluszek, który miał się nigdy nie urodzić. Od lat słyszałam, że w moim przypadku ciąża graniczy z cudem. A tu proszę. CUD :)” – tłumaczy.

Insulino 4

Sukces projektu i własna książka to jednak nie wszystko. Dominika chciałaby jeszcze bardziej rozwinąć Fundację. Marzy jej się stacjonarna placówka, w której byłoby biuro fundacji zatrudniające kilka osób oraz… reszta na razie pozostanie tajemnicą :).
Chciałaby za 50 lat usiąść ze swoim mężem na jakieś przyjemnej werandzie na Mazurach, gdzieś między treningiem nordic walking a jogą i powiedzieć: „mamy wspaniałe życie i cudowną rodzinę i wiele razem osiągnęliśmy”. Bo jej sukces, to również sukces jej męża, a jego sukces, to także jej. Małżeństwo wiele rzeczy robi razem i ma nadzieje, że tak zostanie. Chcieliby za te 50 lat opowiadać swoim dzieciom i wnukom, jak się poznali i co zobaczyli. Bo podróże małe i duże to ich wspólne marzenie, które również systematycznie realizują!

Wszystkim tym, którzy planują stworzyć coś swojego Dominika radzi: „Przede wszystkim –  nie poddawajcie się! Jedno potknięcie, drugie, trzecie… to się zdarza i będzie się zdarzało. Ale to właśnie ono powoduje, że zbieracie siły do dalszej walki. Im więcej upadków, tym większy sukces później – jeśli się nie poddasz. Masz pomysł na siebie? Pamiętaj, że to najlepszy pomysł na świecie! BO JEST TWÓJ. Do it!”

INsulino1(1)

Chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o naszej bohaterce i jej niezwykłym projekcie? Zapraszamy Was na www.insulinoopornosc.com, https://www.facebook.com/insulinooporni/, www.instagram.com/fundacja_IO oraz www.instagram.com/dominika_musialowska.

Możecie także dołączyć do następujących grup wsparcia na Facebook:
Insulinooporność – grupa wsparcia
Insulinooporność – jadłospisy i dieta
Insulinooporność – aktywność fizyczna
Insulinooporność – ciąża i rodzice
Insulinooporność – offtop


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s